W debatach o rynku pracy coraz częściej słyszę o talentach, kompetencjach przyszłości, transformacji kompetencyjnej i słynnych kompetencjach 4K. To ważne zagadnienia. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy mówić o nich tak, jakby dotyczyły wszystkich ludzi w jednakowym stopniu. Nie każdy człowiek posiada ponadprzeciętne talenty. Nie każdy będzie liderem zmian, innowatorem, ekspertem AI czy przedsiębiorcą. I nie ma w tym nic złego. Większość społeczeństwa tworzą ludzie posiadający określone zdolności, predyspozycje, doświadczenie i przede wszystkim gotowość do wykonywania swojej pracy rzetelnie i odpowiedzialnie.
Czy naprawdę chcemy budować politykę rynku pracy wyłącznie dla najzdolniejszych? Kto będzie produkował, obsługiwał, naprawiał, transportował, kontrolował jakość, wspierał klientów, prowadził dokumentację i wykonywał tysiące innych niezbędnych zadań? Potrzebujemy nie tylko strategii rozwoju talentów. Potrzebujemy również strategii rozwoju ludzi przeciętnych – w najlepszym znaczeniu tego słowa. Ludzi, którzy chcą pracować. Ludzi, którzy chcą się doskonalić. Ludzi, którzy nie oczekują kariery celebryty biznesu, ale chcą wykonywać swoją pracę dobrze.
Nie możemy tworzyć systemu, w którym wartość człowieka mierzy się wyłącznie jego zdolnością do ciągłej transformacji, przebranżawiania i wyścigu kompetencyjnego. Rynek pracy nie potrzebuje wyłącznie „superbohaterów”. Potrzebuje również mentorów, opiekunów, fachowców, rzemieślników, operatorów, urzędników, pracowników usług, ludzi stabilnych, odpowiedzialnych i zaangażowanych. Nie oczekujmy od pracownika, że będzie bohaterem filmu akcji dokonującym niemożliwego każdego dnia. Oczekujmy, że będzie tylko wykonywał swoją pracę dobrze.
A rolą państwa, instytucji rynku pracy i edukacji jest stworzenie warunków do rozwoju dla wszystkich – nie tylko dla tych, których już dziś nazywamy talentami. Bo nowoczesny rynek pracy powinien być oparty nie tylko na potencjale jednostek wybitnych, ale także na szacunku dla pracy ludzi zwyczajnych. I właśnie o nich zbyt często zapominamy.