W debatach o przyszłości rynku pracy, foresightach i konferencjach poświęconych technologii, jedno słowo odmieniane jest przez wszystkie przypadki: talent. Słyszymy, że nadchodzi era innowatorów, liderów transformacji i kreatywnych wizjonerów, którzy dzięki kompetencjom 4K (kooperacja, komunikacja, kreatywność, krytyczne myślenie) przeprowadzą nas przez cyfrową i zieloną rewolucję. Jednak obserwując ten trend zaczynam zadawać pytanie, czy w tej wizji przyszłości jest jeszcze miejsce dla ludzi rzetelnych, ale jednocześnie zwyczajnych? Nie neguję potrzeby rozwoju. Adaptacyjność i uczenie się przez całe życie są dziś kluczowe. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować te cechy jako jedyną miarę wartości pracownika. Rynek pracy nie może być projektowany wyłącznie dla najzdolniejszych. Społeczeństwo i gospodarka nie funkcjonują tylko dzięki innowacjom. Potrzebujemy stabilnego fundamentu tworzonego przez ludzi, którzy: wykonują powtarzalne, ale niezbędne zadania; dbają o wysoką jakość i przestrzegają procedur; oraz są odpowiedzialni, przewidywalni i lojalni wobec organizacji.
W zarządzaniu często szukamy gwiazd – „superbohaterów” dokonujących niemożliwego. Zapominamy o kimś, kogo roboczo nazywam „Wujkiem z Treflików”. To postać, która niekoniecznie jest liderem innowacji, ale to ona wdraża nowych pracowników, uspokaja konflikty i buduje kulturę współpracy. W literaturze nazywamy ich brokerami wiedzy lub spoiwami organizacyjnymi. Bez nich nawet najbardziej utalentowane zespoły zaczynają działać gorzej.
W raportach rzadko wymienia się rzetelność obok kreatywności czy obsługi AI. A przecież znacznie łatwiej nauczyć kogoś nowej aplikacji, niż nauczyć go odpowiedzialności za powierzone zadanie. Moim zdaniem nowoczesna polityka rynku pracy musi wyjść poza marketingowe hasła o talentach. Musi uwzględniać:
- Różnorodność ról, bo: gospodarka potrzebuje zarówno innowatorów, jak i rzetelnych rzemieślników, operatorów czy urzędników.
- Partnerstwo w procesie, bo: eksperci zapraszani do tworzenia rekomendacji (np. w procesach foresightowych) powinni być traktowani jak partnerzy, a nie tylko dostawcy treści do tabel.
- Wsparcie dla każdego, bo: każdy powinien mieć możliwość rozwoju na swoim poziomie, bez presji bycia liderem transformacji.
Wartość człowieka na rynku pracy nie powinna być mierzona wyłącznie jego zdolnością do ciągłego wyścigu kompetencyjnego. Szanujmy talent, ale doceniajmy rzetelność. To właśnie połączenie wizji liderów z solidną pracą zwyczajnych profesjonalistów buduje odporność naszych organizacji na zmiany, które są nieuniknione. A Państwo jak uważają? Czy w dobie sztucznej inteligencji rzetelność stanie się kompetencją deficytową?