dr Krzysztof Woźniak

Platforma HUMANVERO

Konkursy publiczne „pod kogoś” – systemowa wada wymagająca zmian

Można zaryzykować tezę, że wiele konkursów na stanowiska w administracji publicznej i instytucjach naukowych jest de facto ustawionych pod konkretną osobę. Typowe symptomy mogą być takie:

– zgłoszenie zawiera bardzo szczegółowe wymagania, które odpowiadają dorobkowi i doświadczeniu jednej osoby;

– zwykle nie uwzględnia dorobku innych potencjalnych kandydatów, nawet jeśli mają kompetencje do wykonywania pracy;

– komisje rekrutacyjne mają ograniczoną niezależność – często powoływane są do nich osoby powiązane z preferowanym kandydatem;

– wyniki naborów są nieprzejrzyste, a szerszego uzasadnienia decyzji często brak.

W efekcie kompetentni kandydaci nie mają realnej szansy, a proces postrzegany jest jako faworyzowanie znajomych lub osób rekomendowanych politycznie.

Dlaczego to szkodzi systemowi? Działanie to osłabia zaufanie społeczne do administracji i instytucji publicznych. Prowadzi do spadku jakości usług publicznych, bo stanowiska obejmują niekoniecznie najlepsi kandydaci. Tworzy klimat nieufności i frustracji wśród pracowników i obywateli. Zniechęca młodych i wykwalifikowanych specjalistów do aplikowania.

Konkrety. Proszę bardzo. Przykłady mechanizmów „pod kogoś”:

– wymaganie konkretnych publikacji, projektów lub doświadczenia w jednej instytucji – nie do spełnienia dla innych kandydatów;

– testy lub zadania praktyczne dostosowane do wiedzy preferowanego kandydata;

– termin składania dokumentów lub sposób ogłoszenia naboru faworyzujący „osobę z uprzywilejowanego kręgu”;

– skład komisji rekrutacyjnej złożony głównie z osób powiązanych z preferowanym kandydatem.

Propozycje zmian systemowych mogą obejmować: neutralne ogłoszenia; punktowaną ocena kompetencji; istnienie niezależnej komisji; jawność kompleksowej procedury naboru i możliwość odwołań. To spowoduje, że w efekcie pojawią się równe szanse dla wszystkich kandydatów – nawet tych spoza lokalnych powiązań; możliwość implementacji w każdym konkursie publicznym, od urzędów gmin po instytuty badawcze; a w konsekwencji większa przejrzystość i zaufanie do administracji publicznej.

Oczywiście to tylko zalążki tej propozycji…