Można zaryzykować tezę, że wiele konkursów na stanowiska w administracji publicznej i instytucjach naukowych jest de facto ustawionych pod konkretną osobę. Typowe symptomy mogą być takie:
– zgłoszenie zawiera bardzo szczegółowe wymagania, które odpowiadają dorobkowi i doświadczeniu jednej osoby;
– zwykle nie uwzględnia dorobku innych potencjalnych kandydatów, nawet jeśli mają kompetencje do wykonywania pracy;
– komisje rekrutacyjne mają ograniczoną niezależność – często powoływane są do nich osoby powiązane z preferowanym kandydatem;
– wyniki naborów są nieprzejrzyste, a szerszego uzasadnienia decyzji często brak.
W efekcie kompetentni kandydaci nie mają realnej szansy, a proces postrzegany jest jako faworyzowanie znajomych lub osób rekomendowanych politycznie.
Dlaczego to szkodzi systemowi? Działanie to osłabia zaufanie społeczne do administracji i instytucji publicznych. Prowadzi do spadku jakości usług publicznych, bo stanowiska obejmują niekoniecznie najlepsi kandydaci. Tworzy klimat nieufności i frustracji wśród pracowników i obywateli. Zniechęca młodych i wykwalifikowanych specjalistów do aplikowania.
Konkrety. Proszę bardzo. Przykłady mechanizmów „pod kogoś”:
– wymaganie konkretnych publikacji, projektów lub doświadczenia w jednej instytucji – nie do spełnienia dla innych kandydatów;
– testy lub zadania praktyczne dostosowane do wiedzy preferowanego kandydata;
– termin składania dokumentów lub sposób ogłoszenia naboru faworyzujący „osobę z uprzywilejowanego kręgu”;
– skład komisji rekrutacyjnej złożony głównie z osób powiązanych z preferowanym kandydatem.
Propozycje zmian systemowych mogą obejmować: neutralne ogłoszenia; punktowaną ocena kompetencji; istnienie niezależnej komisji; jawność kompleksowej procedury naboru i możliwość odwołań. To spowoduje, że w efekcie pojawią się równe szanse dla wszystkich kandydatów – nawet tych spoza lokalnych powiązań; możliwość implementacji w każdym konkursie publicznym, od urzędów gmin po instytuty badawcze; a w konsekwencji większa przejrzystość i zaufanie do administracji publicznej.
Oczywiście to tylko zalążki tej propozycji…