dr Krzysztof Woźniak

Platforma HUMANVERO

Milionowe zarobki kontra lata doświadczenia. Czy potrafimy wyceniać ekspertów?

Ostatnie doniesienia o rekordowych przychodach czołowych specjalistów w branżach regulowanych, sięgających nawet 3 milionów złotych rocznie, wywołały burzliwą dyskusję. Jednak zamiast skupiać się na jednostkowych przypadkach, warto zadać sobie pytanie o fundamenty naszego rynku pracy: dlaczego rynek potrafi wycenić jedną kategorię kompetencji na miliony, podczas gdy inne, równie kluczowe, pozostają systemowo niedoszacowane? Skala tych dysproporcji jest uderzająca, gdy zestawimy ją z codziennością polskiego rynku pracy. Przy dochodach rzędu 250 000 zł miesięcznie, jeden wysokiej klasy specjalista (a może nie – sic!) zarabia w miesiąc tyle, co doświadczony pracownik (zarabiający 6–8 tys. zł) przez blisko 3 i pół roku swojej pracy. Absolutnie nie chodzi tu o podważanie wartości pracy wybitnych jednostek, które często płacą za swój sukces latami kształcenia i ogromną odpowiedzialnością. Kluczowe jest pytanie, dlaczego w tym samym społeczeństwie osoby z 20–30-letnim doświadczeniem, odpowiadające za bezpieczeństwo, procesy czy rozwój organizacji, zarabiają wielokrotnie mniej. I dlaczego premiuje się tylko wybranych? Wysokie wyceny niektórych profesji wynikają z konkretnych przewag: bardzo wysokiego progu wejścia, ograniczonej podaży specjalistów oraz silnej pozycji negocjacyjnej. Problem pojawia się jednak w pozostałych sektorach, gdzie:

– doświadczenie traktowane jest jako koszt, a nie kapitał. Firmy często wolą zatrudnić kogoś taniej, niż zainwestować w zatrzymanie eksperta z unikalnym know-how.

– brakuje ścieżek eksperckich. W wielu branżach jedynym sposobem na realny wzrost płac jest przejście do zarządzania, co często marnuje potencjał genialnych fachowców.

– rynek nie widzi proporcji. Choć gospodarka potrzebuje inżynierów, menedżerów i techników, system nie zawsze oferuje im ścieżkę wzrostu adekwatną do ich realnego wpływu na wartość firmy.

Jakie są zatem wnioski dla nowoczesnej gospodarki? Jeśli chcemy budować innowacyjne państwo, musimy zrewidować sposób, w jaki wyceniamy kompetencje. Prawdziwa wartość nie powinna wynikać jedynie z przynależności do chronionej grupy zawodowej, ale z realnego wpływu na otoczenie. Co musi się zmienić? Przede wszystkim:

  1. Wycena wpływu, nie stażu. Powinniśmy nagradzać za rozwiązywanie trudnych problemów i unikalną wiedzę, która buduje wartość organizacji.
  2. Traktowanie wiedzy jako aktywa. Firma, która traci człowieka z mocnym doświadczeniem lub potencjałem (zdolnego do rozwoju siebie i organizacji), traci zasób, którego nie da się szybko kupić na rynku.
  3. Projektowanie długofalowej hierarchii wartości. Państwo i biznes powinny wspólnie dbać o to, by każda trudna do zastąpienia kompetencja miała swoją logiczną ścieżkę wzrostu ekonomicznego.

Prawdziwym bogactwem kraju są ludzie, których wiedza i umiejętności tworzą kapitał. Czas najwyższy, by system zaczął to odzwierciedlać, dając jasny sygnał: każda ścieżka rozwoju, oparta na rzetelnej wiedzy i odpowiedzialności, ma w Polsce sens ekonomiczny.