dr Krzysztof Woźniak

Platforma HUMANVERO

Czas na reformę zasad Budżetu Obywatelskiego

Budżet Obywatelski miał być narzędziem, dzięki któremu mieszkańcy mogą realizować nowe, odważne i oddolne pomysły. Miał dawać przestrzeń na inicjatywy, których normalny budżet miasta często nie przewiduje.

Tymczasem w wielu miastach na prawach powiatu (obowiązkowy budżet obywatelski) coraz częściej staje się on dodatkową pulą pieniędzy na zadania, które powinny być realizowane w ramach zwykłego budżetu samorządu: remonty chodników, modernizacje miejskiej infrastruktury, zakupy wyposażenia dla instytucji czy stałe programy będące obowiązkiem gminy. To wypacza sens idei. Mieszkańcy głosują nie dlatego, że chcą wybierać, który chodnik zostanie naprawiony albo która miejska placówka dostanie podstawowe wyposażenie. Od tego jest budżet miasta i odpowiedzialność władz samorządowych. Budżet Obywatelski powinien być przestrzenią dla: innowacji, eksperymentów społecznych, nowych inicjatyw kulturalnych i edukacyjnych pomysłów mieszkańców, których nie da się łatwo zrealizować w tradycyjnym systemie.

Potrzebna jest zmiana prawa i jasne zasady: wyłączenie z Budżetu Obywatelskiego zadań własnych gminy; zakaz finansowania bieżącego utrzymania miejskiej infrastruktury; większy nacisk na projekty nowatorskie i oddolne; przejrzysta ocena, czy projekt rzeczywiście ma charakter obywatelski. Nie chodzi o to, żeby mieszkańcom zabierać możliwość decydowania. Wręcz przeciwnie – chodzi o to, żeby ich głos miał większą wartość. Bo budżet obywatelski nie powinien być sposobem na łatanie dziur w normalnym budżecie miasta. Powinien być miejscem, gdzie rodzą się pomysły na lepszą przyszłość.

Budżet obywatelski nie może być budżetem łatania miejskich zaległości. Mieszkańcy głosują nad tym, czy naprawić chodnik, doposażyć miejską instytucję, kupić sprzęt, zrobić remont albo sfinansować zadania, które samorząd powinien realizować w ramach swojego podstawowego budżetu. To nie jest obywatelska decyzja. Samorząd nie może mówić mieszkańcom: „wybierzcie, którą z naszych zaległości mamy wykonać”. Budżet Obywatelski nie może być alibi dla władz, że czegoś nie zrobiono przez lata. Jeżeli miasto ma dziurawe chodniki, zaniedbane obiekty czy braki w podstawowym wyposażeniu, to jest zadanie prezydenta, burmistrza, radnych i urzędu. Od tego zostali wybrani i za to odpowiadają. Prawdziwy budżet obywatelski powinien być miejscem pomysłów, których urzędnicy sami by nie wymyślili.

Zatem potrzebujemy zmiany prawa. Koniec z finansowaniem z Budżetu Obywatelskiego zwykłych obowiązków gminy. Koniec z traktowaniem mieszkańców jako bezpłatnego mechanizmu wyboru miejskich napraw. Dajmy ludziom prawdziwą władzę, a nie wybór między jedną zaległością a drugą. Bo demokracja obywatelska zaczyna się tam, gdzie mieszkańcy mogą tworzyć coś nowego, a nie tam, gdzie muszą ratować to, co powinno już dawno działać.