Obecny system dwukrotnej zmiany czasu w ciągu roku jest reliktem przeszłości, który przynosi więcej szkód niż korzyści. Postulujemy wprowadzenie jednego, stałego czasu urzędowego, co przełoży się na lepsze zdrowie, bezpieczeństwo i efektywność obywateli.
Dlaczego zmiana czasu nie ma już sensu? Po pierwsze chodzi o zdrowie i rytm biologiczny. Nasz organizm działa według wewnętrznego zegara biologicznego. Nagłe przesunięcie czasu o godzinę powoduje zaburzenia snu, obniżenie koncentracji oraz zwiększone ryzyko zawałów serca i wypadków drogowych bezpośrednio po zmianie. Dla dzieci i młodzieży, których rytm dobowy jest szczególnie wrażliwy, zmiana ta jest niczym „jet lag”, negatywnie wpływając na ich funkcje poznawcze. Po drugie, o znikome oszczędności energii. Pierwotny argument za zmianą czasu – oszczędność światła – w XXI wieku stracił na znaczeniu. Przy powszechnym użyciu klimatyzacji, komputerów i elektroniki, efekt oszczędności jest znikomy lub wręcz ujemny. I po trzecie, o koniec chaosu organizacyjnego. Stały czas to również brak problemów z synchronizacją rozkładów lotów, pociągów oraz systemów informatycznych w biznesie międzynarodowym.
Analiza minusów – jak je zminimalizować?
Uczciwe podejście do reformy wymaga uznania argumentów strony przeciwnej i znalezienia dla nich rozwiązań. Przeciwnicy wskazują, że zmiana czasu pozwala na dłuższe wieczory latem, co sprzyja turystyce i rekreacji. Rozwiązaniem jest wybór jednego stałego czasu (np. letniego), który zachowa te korzyści, lub systemowa reforma godzin pracy i nauki. Przy stałym czasie letnim zimowe poranki byłyby ciemniejsze. Można to jednak zrównoważyć postulowanym późniejszym startem zajęć szkolnych (nie wcześniej niż o 9:00) oraz elastycznymi godzinami pracy, co i tak jest wskazane ze względów biologicznych, szczególnie dla młodzieży. Choć każda zmiana generuje koszty (np. aktualizacja przepisów), jest to koszt jednorazowy, który szybko zwróci się dzięki stabilności systemu w kolejnych latach.
Postulat systemowy
Wprowadzenie jednego czasu powinno być częścią szerszej reformy, która uwzględnia biologię człowieka. Przede wszystkim postuluje się: likwidację sezonowej zmiany czasu na poziomie Unii Europejskiej; dostosowanie godzin szkoły do fizjologii uczniów: start lekcji o 9:00 dla starszych klas; oraz wdrożenie zachęt dla firm do oferowania elastycznych godzin rozpoczęcia pracy (np. 7:00–10:00), co pozwoli każdemu dopasować dzień do własnego chronotypu i dostępności światła.
Podsumowując, zamiast zmuszać ludzi do dostosowywania się do sztucznych zmian zegara, dostosujmy prawo do biologicznych uwarunkowań człowieka. Jeden czas to mniejszy stres dla organizmu i sprawniejsze funkcjonowanie nowoczesnego państwa