Czy reforma w zakresie wynagradzania pracowników w służbie zdrowia była potrzebna? Tak i nawet w tym postulacie nie chodzi o to, że medycy „zarabiają za dużo”.
Chodzi o to, że jedna grupa zawodowa w sferze publicznej została wyjęta spod wspólnych reguł państwa i objęta automatycznym, corocznym mechanizmem wzrostu wynagrodzeń – niezależnym od kondycji finansów publicznych i bez analogii w innych zawodach publicznych. Nauczyciele, urzędnicy, pracownicy sądów czy administracji państwowej nie mają ustawowych gwarancji płacowych, podczas gdy w ochronie zdrowia funkcjonują automaty, dodatki i nieograniczone kontrakty finansowane ze środków publicznych. To systemowe uprzywilejowanie, które może naruszać art. 32 Konstytucji RP (zasada równości wobec prawa) oraz art. 2 (zasada sprawiedliwości społecznej / praworządności). Państwo nie może być selektywnie hojnym pracodawcą. Godne wynagrodzenie – tak. Automatyzm, brak limitów i wyłączenie jednej grupy spod wspólnych reguł – nie.
Jeśli sfera budżetowa ma być traktowana poważnie, musi obowiązywać jeden, konstytucyjnie spójny system wynagradzania, z jasnymi limitami, zasadami i ochroną dla wszystkich grup pracowników i urzędników sektora publicznego. Zadbajmy o finanse państwa i nie powodujmy społecznej frustracji.