Często analiza oświadczeń majątkowych osób pełniących funkcje publiczne pozwala na postawienie diagnozy wykraczającej poza proste zestawienia finansowe. Kluczowym zagadnieniem nie jest to, ile zarabiają poszczególne osoby, ale w jaki sposób konstruowany jest ich sukces zawodowy i jak szczelny jest to system. To istny model zamkniętego obiegu instytucjonalnego. Z analizy ścieżek zawodowych wyłania się powtarzalny schemat, który można określić mianem zamkniętego obiegu stanowisk. Kariery wielu osób publicznych opierają się na płynnym przemieszczaniu się między instytucjami finansowanymi bezpośrednio lub pośrednio z pieniędzy podatników. Najczęściej spotykany model „portfela funkcji” obejmuje jednoczesne lub następujące po sobie role w:
- urzędzie miejskim lub starostwie,
- miejskich spółkach komunalnych (np. transport, budownictwo mieszkaniowe),
- jednostkach budżetowych i oświatowych,
- radach nadzorczych (często w innych miastach lub spółkach okołopublicznych),
- uczelniach wyższych i instytutach badawczych.
Zjawisko to budzi pytania o realną otwartość lokalnego rynku pracy dla wysokiej klasy ekspertów z sektora prywatnego. Dane sugerują, że w samorządowym ekosystemie często nie konkuruje się kompetencjami rynkowymi, lecz obecnością w sieci relacji budowanych od lat wewnątrz struktur partyjnych i instytucjonalnych. Obserwujemy sytuację, w której gwarancja stabilizacji na eksponowanych stanowiskach bywa ściśle powiązana z przynależnością do określonego środowiska politycznego. Powstaje swoisty system autoodtwarzania się lokalnej elity, w którym te same nazwiska rotują między różnymi szyldami instytucji publicznych.
Nadto istnieje kolejny problem społeczny. To kumulacja wielu ról – od etatu w jednej instytucji, przez zasiadanie w radach nadzorczych, aż po mandat radnego – co stawia pod znakiem zapytania jakość zarządzania. Trudno oczekiwać najwyższej wydajności, gdy uwaga i czas jednej osoby są dzielone między tak wiele, często odległych od siebie obszarów. Dla mieszkańców niech będzie to sygnałem, że „uzurpowany w majestacie prawa model” może być nastawiony bardziej na stabilizację istniejących układów i umożliwianie dalszego zarobkowania niż na dopływ innowacji i nowych kadr.
Samorząd powinien być szkołą przejrzystości i konkurencyjności. Jeśli jednak dostęp do kluczowych stanowisk w spółkach i instytucjach publicznych staje się nagrodą za lojalność polityczną, cierpi na tym zaufanie społeczne. Silne miasto potrzebuje systemu, który jest faktycznie otwarty, a nie tylko formalnie zgodny z procedurami. Prawdziwa jakość państwa lokalnego zaczyna się tam, gdzie o awansie decydują mierzalne kompetencje, a nie wyłącznie miejsce w strukturze partyjnej. Jednak, jak zablokować obecne funkcjonowanie partii politycznych w jednostkach samorządu terytorialnego i przyjęty model głosowania w prawie wyborczym?